Czego się naumiała studentka IWOK UKSW?

naukowe/naukopodobne

"Socjologia sztuki - socjologia poznania" Cz. 2

Socjologia głębi

 

Jest powiedzenie, że aby zrozumieć poetę, trzeba się udać do jego kraju. Wg Czerwińskiego tym krajem jest nie tylko dany region geograficzny, ale też jego mieszkańcy i ich sposób życia. Wszystko, co składa się na „genius loci”. Przekonanie, że dzieło jest w jakiś sposób współokreślone przez społeczność, do której należy autor, jest jedną z podstawowych intuicji socjologii wiedzy.

            Nauki, których bezpośrednim przedmiotem jest twórczość artystyczna czy literacka, wspominają ten czynnik zewnętrzny tylko jako tło badanych zjawisk. Objaśnianie zmian orientacji w sztuce jest dla historyka trudnym zadaniem, wykonywanym często przy pomocy ogólnikowych stwierdzeń, czy posługiwania się pojęciem mody jako potrzeby nowości. W takich wyjaśnieniach unika się wskazywania na wpływ czynników zewnętrznych wobec aktu twórczego. Zakłada się autonomię, czy też suwerenność sztuki względem społeczeństwa, w którym ona powstaje.

            Przedstawiciele nauk szczegółowych podchodzą z rezerwą do socjologii sztuki. W ich przekonaniu dziedzina ta trywializuje istotę sprawy, sprowadzając twórcę do roli nadawcy komunikatu (naprzeciw niego jest odbiorca), a dzieło do przekazu. W pierwszych dekadach po II wojnie w socjologii najczęściej zajmowano się penetracją w społeczeństwo dzieł i treści kultury (kwestia dostępności, dystrybucji, barier instytucjonalnych, kompetencyjnych itd.), praktycznie pomijano wpływ „odbiorców” na genezę i postać dzieła.

            „Socjologia głębi” różni się od omówionej wcześniej „socjologii powierzchniowej”, sprowadzającej się poniekąd do inwentaryzacji i opisu instytucji. Analiza „socjologii głębi” jest czasami posunięta bardzo daleko – np. badania kompetencji kulturowej uwzględniają liczne czynniki, które ją kształtują, m.in. stosunki rodzinne, status społeczny, system kształcenia, a nawet uwarunkowania natury biologicznej.

            Prawdziwym przeciwnikiem suwerenności sztuki (czy w ogóle kultury) jest socjologia wiedzy, nazywana też socjologią poznania. Jej zasadniczą myślą jest to, że wytwory kultury (idee, wyobrażenia, symbole) nie są samobytne, istnieją w sensie na tyle słabym, że nie obywają się bez w pełni realnych nosicieli. Grupy ludzkie, będące nosicielami tych idei, nie utożsamiają się całkowicie z ich istotą, bo mają też inne, bardziej przyziemne cele: zabiegają o swoje istnienie i reprodukcję. Pomiędzy zdolnością człowieka do przyjęcia jakiegoś określonego poglądu a jego uwikłaniem w sieć egzystencjalnych interesów zachodzi korelacja, której badaniem zajmuje się socjologia poznania. Interesują ją momenty (okresy) nazywane przełomami, kiedy zmiana w sztuce przybiera charakter imperatywu społecznego, kiedy mówimy o duchu czasu.

            Przyjmuje się dwa sposoby rozumienia zależności między ideami a sytuacją egzystencjalną. Pierwszy sposób redukuje idee, poglądy i wyobraźnię do roli elementów służebnych względem interesów „egzystencjalnych”. Wg drugiej wykładni warstwy nadbudowane przybliżają warstwy niezależne.

            Znaczna część zmian w kulturze europejskiej od schyłku średniowiecza po czasy najnowsze wiązana jest z działaniami i przeobrażeniami mieszczaństwa, z kształtowaniem się rynku. Wg pierwszego ujęcia kalwinizm byłby tylko kostiumem tak, jak jest nim antyczny sztafaż rewolucji francuskiej, malarstwo niderlandzkie okazałoby się wymyślonym przez mieszczan sposobem utwierdzenia w samym sobie poczucia własnego znaczenia, a darwinizm społeczny pozostałby nieweryfikowalnym mitem. Zgodnie z drugą koncepcją w wierze Kalwina znalazły wyraz jakieś racje nonkonformizmu religijnego, malarstwo niderlandzkie jest jednym z najwyższych wzlotów sztuki, a darwinizm społeczny nie ostaje się wobec kryterium prawdy. Wykładnia pierwsza objaśnia ideę jako samousprawiedliwienie „subiektywizmu grupowego”, druga – jako ubieganie się o intersubiektywność uniwersalną. Według pierwszej idea ma dawać dobre samopoczucie, wg drugiej odsłaniać prawdę. W przypadku pierwszym „interesowność” zamyka się w sobie, w drugim – sublimuje i dąży do wartości absolutnych. W jednym ujęciu socjologia poznania twierdzi, że byt bez reszty określa świadomość, w drugim – „oto, jak byt dobija się dla siebie wyższej świadomości”. Instrumentalizacji wartości najwyższych (dokonywanej po jednej stronie) przeciwstawia się uznanie ich autoteliczności (po drugiej). Ta odmienność stanowisk ma implikacje epistemologiczne, a może mieć też implikacje metafizyczne. Druga z tych wykładni przypisuje impulsom udział w tworzeniu idei, wyobrażeń o walorze epistemologicznym.

            Obie koncepcje rozumienia zależności między ideami a sytuacją egzystencjalną były wykorzystywane przez marksizm. Pierwsza służyła do krytyki dokonanych już, historycznych realizacji, druga zaś obecna była w postulatach względem kultury, która ma powstać. Szkoła frankfurcka wyróżniła socjologię krytyczną jako jedno z podstawowych podejść analitycznych w badaniach kultury minionych okresów. Idee te były kontynuowane w środowiskach akademickich. Ten rodzaj marksizmu, choć nie zrezygnował całkowicie ze skłonności do utopii, porzucił myślenie o przewidywanej dla proletariatu roli hegemona, o przewidywanej jego pauperyzacji w krajach kapitalistycznych czy o prognozie zaniku państwa w socjalizmie.

            Pozanaukowe motywy społecznymi uwarunkowaniami poznania nadawały marksizmowi pewną siłę, a zarazem powodowały jego słabość – przypisywanie zbyt dużej roli czynnikowi ekonomicznemu. Podstawowe potrzeby wyżywienia się i obrony przed zagrożeniem przez przyrodę mają charakter nieodpartej konieczności, ale życie społeczne rzadko odsłania te racje działań w całej ich nagości.

            Socjologia poznania bada zewnętrzne uwarunkowania myślenia czy wyobrażania, które określają horyzont świadomości grupowej. Nie chodzi tu jednak o działanie cenzury ani o zbiorowy światopogląd. Dzięki marksistom socjologia poznania uzyskała i utrzymała „wymiar epistemologiczny”.

            Powyższe refleksje wyjaśniają potrzebę podróży do „kraju poety” oraz pochodzenie tej potrzeby: poeta przekracza horyzont swojego „kraju” i może zwrócić na siebie uwagę kogoś, kto nigdy tam nie był.

            Schemat zarysowany przez Czerwińskiego opiera się na poglądach Jerzego Kmity, który chciał połączyć logikę z socjologią, co powinno oddalić pretensje zgłaszane przez niektórych wobec socjologii poznania. Mówią oni, że socjologia poznania stwarza pozór, że społeczeństwo jest twórcą dzieła (np. polska inteligencja skomponowała polonezy). Inną przyczyną niechęci do tej dziedziny nauki jest paradoksalny charakter jej pozytywnych osiągnięć. Nie udało jej się przekonywująco wskazać zespołu uwarunkowań objaśniających którykolwiek z ważnych przełomów cywilizacyjnych ani nie umiała wskazać „niewidzialnego selekcjonera” współodpowiedzialnego za wyraziste, znaczące epoki w tych dziejach, choć takie epoki wyróżniamy i opisujemy. Równocześnie socjologia poznania ma rzeczywiste osiągnięcia w dziedzinie teorii i wyjaśniania zjawisk. Jako dyscyplina historyzująca powinna ona wyjaśniać historię. Tymczasem nigdy nie udało się jej wypracować całościowej argumentacji, która zadowoliłaby historyków (których nie interesuje teoria nauki czy sztuki).

            Mamy np. jakąś ogólną intuicję różnić w mentalności człowieka średniowiecza i renesansu, ale w socjologii poznania można ją wypełnić jedynie przyczynkami, zaś synteza jest niemożliwa. Współcześnie zaś pojawiają się zjawiska, które zdają się rozsadzać problematykę socjologii poznania. Jest to czas okrzepnięcia nowoczesnej nauki, która dąży do zmniejszania wpływu „światopoglądów” na wiedzę o świecie. Jest to też czas, kiedy sztuka oddzieliła się od jakiegokolwiek zbiorowego światopoglądu. Zarazem pojawił się coraz szybszy obieg informacji, co zderza ze sobą wielość ofert różnych odmian sztuki bez możliwości wskazania jednej wiodącej.